muzyka-nie-jedno-ma-imie

Muzyka nie jedno ma imię

Początek sierpnia to czas, kiedy polską stolicą muzyki alternatywnej stają się Katowice. Wszystko za sprawą OFF Festivalu. W tym roku odbyła się już ósma edycja imprezy.

Wydaje się, że nic na tym festiwalu nie jest przypadkowe. Od rozmieszczenia scen, poprzez line up, aż po publiczność. Atmosfera tej imprezy znacznie różni się od innych wakacyjnych festiwali. Nawet tempo jest tu offowe. Nikt się nie śpieszy. Nie ma gonitwy z jednej sceny na drugą. Zaskakujące przy tym jest to, że jednak każdy zdąża zobaczyć wszystkie te występy, które chce. Chyba, że już zabraknie sił na czekanie do 3 nad ranem.

Dobór artystów jest również imponujący. Chyba żaden inny polski festiwal nie może się pochwalić aż tak wielką różnorodnością stylów muzycznych. Od będących na fali popularności indie-rockowych zespołów, takich jak Glass Animals, Metz, Tres.B czy Woods poprzez elektro-popowe brzmienia Austry i Rebeki oraz instrumentalnie oszczędne Holy Other i Johna Talabota aż po hardcorowe My Bloody Valentine i Japandroids, na występach których brak zatyczek do uszu grozi uszczerbkiem słuchu. Na OFF-ie każdy znajdzie coś dla siebie. W iście eklektycznym programie festiwalu nie zabrakło reprezentantów hip-hopu w postaci Molesty, mistrzów jazzowej improwizacji Mitch&Mitch wraz z sensacyjnym Zbigniewem Wodeckim oraz kontrowersyjnego Mykki Blanco, którego występ przypominał raczej kipiący erotyzmem performance.

Sylwetka uczestnika OFF Festivalu podobnie jak muzyka prezentowana na nim jest niejednoznaczna. W Dolinie Trzech Stawów można spotkać każdego. Miejsce dla siebie znajdzie tu młody hipster. Naturalny jest również widok rodzin z małymi dziećmi, którym rodzice próbują zaszczepić muzycznego bakcyla. Wszystkich bywalców OFF-a łączy duża świadomość dźwięków, ciągłe poszukiwanie oraz głód nowych doznań muzycznych. Dolina Trzech Stawów to nie Woodstock, pełen błota, poga i beztroski. To także nie modny Open'er, na którym warto się pokazać, zobaczyć najmodniejszych artystów, po prostu bywać. Model zachowania na koncertach OFF Festivalu również odbiega od tego, co można dostrzec na innych tego typu wydarzeniach. Jest tu spokojnie, nie ma szaleństwa, entuzjazmu. Emocje nie są tu okazywane na zewnątrz.

Artur Rojek od 8 lat z powodzeniem tworzy wydarzenie, które wystarczy odwiedzić raz, by wiedzieć, że się tu powróci. W kolejnym roku. Utwierdza to tylko markę OFF Festivalu i gruntuje jego pozycję na muzycznej mapie polskich wydarzeń. Silnie uzależniające.


Krzysztof Bieńko

VOD

Cyrulik sewilski – opera

The Smashing Pumpkins – Oceania Live at NYC


FACEBOOK / / INSTAGRAM / YOUTUBE